Nie jesteś winna

Na problem zrzucania winy na ofiarę w ostatnim czasie zwróciły uwagę dwie głośne kampanie społeczne.

Czasem, wchodząc w sekcję komentarzy pod informacją na temat jakiegoś przypadku wykorzystania seksualnego kobiety, mam wrażenie, że ludzie nie zastanawiają się nad tym, co piszą. Nad tym, że ich słowa może odczytać osoba, której tekst ten dotyczy, ale również osoby, które doświadczyły podobnej przemocy, a np. wahają się, czy zgłosić daną sprawę na policję. Docinki, spojrzenia, niezrozumienie, to wszystko jasno komunikuje: sama jesteś sobie winna! Jednym z najczęstszych argumentów, jaki pada za poparciem tej tezy jest: bo byłaś wyzywająco ubrana. Ludzie powtarzają ten frazes bez względu na to, czy znają okoliczności w jakich doszło do przestępstwa. Na problem zrzucania winy na ofiarę w ostatnim czasie zwróciły uwagę dwie głośne kampanie społeczne i to właśnie o nich chcę teraz opowiedzieć.

Winne ubrania

 

W 2017 r. w ramach londyńskiego Fashion Week miał odbyć się wyjątkowy pokaz mody. Owiany tajemnicą, kusił hasłami, w których swoją kolekcję nazywał najbardziej wyzywającą i erotyczną w dziejach. Nic dziwnego, że wzbudził spore zainteresowanie. Jakież było zdziwienie przybyłych gości, kiedy zamiast półnagich modelek pojawiły się dziewczyny w dresach i dżinsach. Bez perfekcyjnie ułożonych włosów, bez mocnego makijażu. Dziewczyny, jakie codziennie mija się w pracy, na ulicy, na uczelni. Początkowo widzowie byli zdezorientowani, do czasu, aż nie wyświetlono filmu, który tłumaczył całe to zamieszanie. Stroje, które miały na sobie modelki, były odtworzeniem ubrania, jakie miały na sobie ofiary przemocy seksualnej, które zechciały podzielić się swoimi doświadczeniami podczas tej kampanii. Wystąpiły one również we wspomnianym filmie, opowiadając, jak doszło do przestępstwa oraz jakie miało ono dla nich konsekwencje. Na oficjalnej stronie projektu Guilty Clothes (tłum. Winne ubrania) można zobaczyć stworzone na potrzebę pokazu kreacje, relacje ofiar czy statystyki. Kampania została bardzo dobrze przyjęta, przyciągnęła uwagę, jednak jej przekaz niestety nadal do niektórych nie dotarł.

Kolejną popularną kampanią społeczną, która również stara się przekazać, że to nie ubrania, ani tym bardziej ofiara, są winne przestępstwa, była stworzona przez Jen Brockman w 2013 r. wystawa What were you wearing? (tłum. Co miałaś/ miałeś na sobie?). Eksponatami, które widzowie mogli zobaczyć, były ubrania 18 ofiar gwałtów, które zgodziły się udostępnić je wraz z notką, w jakich okolicznościach doszło do zdarzenia. I tak obok czerwonej mini znalazły się t-shirt i dżinsy, bikini, dziecięca sukienka, koszule, swetry, ale również mundur. Niejaką kontynuacją tej kampanii jest działalność prowadzona przez fotografkę Katherinę Cambareri, która za zgodą pokrzywdzonych, wykonuje fotografie elementów ich garderoby. Zdjęcia umieszcza anonimowo na swojej stronie. Podobnych akcji jest wiele, jednak nadal nie na tyle dużo, aby dotrzeć do każdego.

Czy takie kampanie są potrzebne?

Zdecydowanie tak. Czy są skuteczne? Tu możemy się spierać. Z jednej strony zwracają one uwagę na problem, jednak nie jestem przekonana, co do zasięgu osób, do których trafiają. Być może, gdyby były bardziej powszechne, trafiłyby do osób, które ten kłopot generują, jednak czy to zmieniłoby ich sposób myślenia? W tej kwestii jestem niestety pesymistką, ponieważ uważam, że problem leży głębiej - już w samej edukacji i wychowaniu. Mimo wszystko żyjemy nadal w czasach, kiedy pozycja społeczna kobiety jest niższa od pozycji społecznej mężczyzny, któremu w konsekwencji pozwala się na więcej. Do tego dochodzi brak lub niewłaściwa edukacja w zakresie etyki. To wszystko powoduje również inne trudności, które także możemy zaobserwować w codziennym życiu. Ludzie mają czasem w sobie poczucie, że posiadają monopol na ocenianie innych, że są ekspertami od wszystkiego. Nie znając sytuacji, a opierając się jedynie na własnym, często błędnym i płytkim rozumieniu świata, wypowiadają opinie, które ranią innych. Łatwo jest powiedzieć: "nie przejmuj się, nie czytaj, nie reaguj", kiedy sami nie jesteśmy narażeni na falę hejtu ze strony kompletnie obcych nam osób. Ofiary stosunkowo rzadko zgłaszają się na policję, ponieważ również tam często jednym z pytań, które zadaje się najczęściej jest to, co miałaś na sobie i czy na pewno tego nie chciałaś, może dawałaś sprzeczne sygnały? Nieprzygotowanie i brak empatii w stosunku do ofiar zasługuje jednak na osobny artykuł. Statystyki ukazujące stosunek zgłoszonych i niezgłoszonych przestępstw na tle seksualnym jest przerażający. Kobiety boją się nie tylko „łatki” ofiary gwałtu, ale również odwetu ze strony sprawcy, czy wielokrotnych przesłuchań, gdzie każde pytanie kończy się rozdrapywaniem jeszcze świeżych ran, a przecież to nie Ty jesteś winna, to nie Twój strój sprawił, że Cię wykorzystano. Zrobiła to osoba, która posiada wolną wolę i to właśnie dzięki niej wina i odpowiedzialność leży po jednej stronie.

 

 Jeśli sama zostałaś ofiarą gwałtu/ molestowania seksualnego/ przemocy lub znasz osobę, która potrzebuje pomocy, zadzwoń albo udaj się do wymienionych miejsc:

1. Szpital (służba zdrowia) - lekarze mają obowiązek, oprócz udzielenia pomocy medycznej, wystawić zaświadczenie na prośbę pacjenta o doznanych obrażeniach oraz podjętym leczeniu. W przypadku gwałtu lub pobicia można wystąpić o obdukcję, któa stanowi ważny dowód w sprawie, jednak wystawia ją tylko lekarz sądowy.

2. Policja - w przypadku tak poważnych naruszeń cielesności ważne jest, aby sprawca czynu poniósł za nie konsekwencje. Pamiętajcie, że jeśli policjant/tka odmówią pomocy lub udzielą ją w sposób budzący wątpliwości, możemy zgłosić skargę do Komendanta Komisariatu, Komendanta Rejonowego Policji czy Komendanta Wojewódzkiego Policji.

3. Prokuratura - wspólnie z Policją ma ona obowiązek przyjąć zgłoszenie o popełnieniu przestępstwa oraz wszcząć postępowanie. Tutaj przydadzą się wszelkie zaświadczenia lekarskie, o których mowa była w punkcie pierwszym.

4. Centrum Praw Kobiet - organizacja ta zapewnia pomoc psychologa, prawnika, a także pomoc socjalną i schronienie. Centrum ma swoje siedziby w pięciu miastach w Polsce, jednak kontaktować się możemy również drogą telefoniczną lub mailową.

5. Niebieska linia - czyli Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie. Tu również możemy skorzystać z pomocy zarówno psychologicznej, jak i prawnej. Konsultacje odbywają się drogą telefoniczną lub mailową.

6. Stowarzyszenie Współpracy Kobiet NEWW-Polska - stowarzyszenie udziela bezpłatnej pomocy prawnej oraz psychologicznej, organizuje również liczne, bezpłatne szkolenia dla kobiet.

7. Ośrodek Interwencji Kryzysowej - działa w większości miast w Polsce, udzielając bezpłatnej pomocy (z różnych dziedzin) w sytuacjach kryzysowych.

X
Porozmawiajmy na czacie!